O autorze
Zawodowo działam w obszarze HR oraz IT, prowadząc Soft Garden Sp. z o.o. oraz Human Garden.

Wcześniej przez kilkanaście lat pracowałem jako menedżer w firmach polskich i międzynarodowych. Jestem absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (SGH). Specjalizacja - Zarządzanie Kapitałem Ludzkim.

Jestem autorem wielu publikacji oraz komentarzy eksperckich z zakresu rekrutacji oraz zarządzania zasobami ludzkimi, między innymi dla Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia, Magazynu Rekruter, NaTemat.pl, WP.pl, Magazynu BRIEF.

Od wiosny 2010 roku tworzę na Facebooku jedną z największych i najbardziej aktywnych stron poświęconych szeroko rozumianej tematyce pracy, własnego rozwoju oraz HR - Szukam Fajnej Pracy. Strona wielokrotnie zajmuje 1 miejsce w kategorii HR i rekrutacja w raportach Fanpage Trends. Jestem autorem bloga SzukamFajnejPracy.pl i bardzo popularnego artykułu (ponad milion wyświetleń) zatytułowanego "Atmosfera w pracy"

W rankingu serwisu HASH | FM skupiającego ponad 5 000 wpływowych twórców w Internecie w kategorii "Motywacja i Rozwój" plasuję się na podium.

Link do wybranych publikacji


Prywatnie jestem entuzjastą Formuły 1 oraz biegania.

Profil na Linkedin

Porażki rekrutacyjne

http://antonbirol.files.wordpress.com/
Do napisania tekstu zainspirował mnie wczorajszy mecz Brazylii z Niemcami. Postawa, styl, wynik – wszystko zawiodło. Zawodnikom i trenerowi ciężko będzie koloryzować to niepowodzenie. Jak było, ludzie na całym świecie widzieli. Nie będzie jednak o piłce. Będzie o rekrutacji.

Proces poszukiwania pracy bardzo często przypomina taki piłkarski pojedynek. W różnych poradnikach możecie przeczytać co odpowiadać na często zadawane pytanie: „Jaka jest Pani /Pana największa porażka?”. Przeczytacie również czego nie mówić, co ukryć w całości, a co tylko w części. Podobno ma zadziałać. Jednak długoterminowo to bardzo słaba strategia.



Ludzie odpowiadając rekruterowi, często i bardzo mocno zmiękczają niepowodzenia, przedstawiając sprawę w taki sposób, że czasami ciężko zakwalifikować dane zdarzenie jako porażkę. Obwiniają otoczenie, współpracowników, prawie zawsze szefów. Czasami oberwie się rodzinie, politykom, znajomym i znajomościom jako najważniejszemu bytowi, którego zawsze brak. Zawsze coś i ktoś. Natomiast JA - tak trochę, troszeczkę, prawie wcale. Taka przemyślana strategia, automatycznej relatywizacji wydarzeń, po której trudno stwierdzić, czy zdarzenie to porażka, czy jednak sukces. Ciężko określić czy dana osoba jest sprawcą klęski, czy tylko ofiarą błędnych działań innych ludzi.

Po części wynika to z faktu, że w Polsce już po jednym niepowodzeniu można dostać łatkę nieudacznika, nawet pomimo wielu wcześniejszych sukcesów. Również szkoła i część rodziców od wczesnego dzieciństwa uczą, że każdy błąd jest złem i powodem do wstydu.

W rzeczywistości popełniamy różne błędy, często w dobrej wierze, o różnym znaczeniu. Warto o swoich niepowodzeniach mówić otwarcie. Nie wstydzić się. Są częścią naszego kapitału intelektualnego. Taką samą jak umiejętność czytania i pisania. Niedoświadczony i słaby rekruter Was szybko odrzuci. Jednak większość najlepszych twierdzi, że nie zatrudnia osób na odpowiedzialne stanowiska bez dotkliwych porażek zawodowych. Niepowodzenia uczą znaczniej skuteczniej niż sukcesy.

To, że masz za sobą 40 rozmów kwalifikacyjnych i żaden rekruter ponownie nie zadzwonił, absolutnie nie wyklucza tego, że 41 powie, że właśnie takiej osoby szuka od dłuższego czasu.

Dosyć często spotykam osoby z ciężką wyuczoną bezradnością. Ponawianie negatywnego bodźca powoduje, że nawet po jego ustąpieniu, człowiek zachowuje się tak, jakby nadal był w zasięgu oddziaływania. Mechanizm jest prosty. Obrazowo może wyglądać to tak. Pomimo wielu prób wejścia, drzwi zawsze były zamknięte. Nie udawało się ich otworzyć, więc osoba zniechęcona niepowodzeniem po jakimś czasie, nie podejmuje kolejnych starań. Nawet jeżeli drzwi są już otwarte, nie ma najmniejszej próby sięgnięcia po klamkę. W rezultacie drzwi dla tej osoby pozostają na zawsze zamknięte.

Tak to działa również w rekrutacji i trzeba mieć tego świadomość, żeby cały czas kontrolować stan swojego umysłu.

Warto również zapamiętać i wdrożyć w swoim życiu słowa Winstona Churchilla:

„Sukces polega na tym, by iść od porażki do porażki nie tracąc entuzjazmu.”


Blog autora: SzukamFajnejPracy.pl
Trwa ładowanie komentarzy...